Elegancki i subtelny makijaż do pracy

Elegancki i subtelny makijaż do pracy

Makijaż do pracy powinien być subtelny i delikatnie podkreślać naszą urodę. Musi, poza tym, maskować widoczne na twarzy zmęczenie oraz niedoskonałości cery. Tylko z takim makijażem będziemy prezentować się elegancko i z klasą.

Nawet osoby cieszące się normalną cerą i nieskazitelną skórą miewają dni, kiedy twarz nie wygląda najlepiej. Przemęczenie, dużo stresu, mało ruchu, a do tego niezdrowe odżywianie zaszkodzą każdej, także perfekcyjnej buzi. Rano budzimy się z podkrążonymi oczami, jesteśmy poszarzałe, próżno dopatrywać się u nas zdrowego rumieńca. Tymczasem trzeba wyjść do pracy i dobrze się w niej prezentować. Zwłaszcza, gdy czeka nas ważne spotkanie lub konferencja. Pomoże nam w tym makijaż, choć po pracy warto przemyśleć dotychczasowy tryb życia i zmodyfikować go na korzyść naszego zdrowia i wyglądu.


Wygoń z twarzy zmęczenie

Makijaż dzienny do pracy lub szkoły rozpoczynamy od nałożenia kremu, a następnie bazy. Jeśli danego dnia mamy pod oczami widoczne „podkówki” konieczne jest zaaplikowanie korektora. Później przychodzi czas na podkład. Pamiętajmy, aby dobrać odcień podkładu pasujący do typu cery oraz urody. Bardzo ważna jest precyzyjna aplikacja. Nie chcemy, aby pozostały nam widoczne przy linii włosów kontury. Nałóżmy też odrobinę podkładu na szyję, aby nie groził nam efekt maski (choć i tak odpowiada za niego najczęściej za ciemny lub za jasny odcień podkładu).

Makijaż utrwalamy pudrem transparentnym. Na koniec nakładamy na twarz bronzer i delikatny, rozświetlający róż.


Co robić, by się nie świecić?

Najbardziej wymagające pod względem doboru właściwych kosmetyków do makijażu są cera tłusta i mieszana. Ich posiadaczki doskonale znają problemy, takie jak trądzik, zaskórniki i wypryski, a także świecenie się skóry, szczególnie w okolicach czoła, nosa i brody (tak zwana „strefa T”) lub na całej powierzchni twarzy. O ile krostki oraz pryszcze nie zawsze idą w parze z tymi rodzajami cery, to świecenie i przetłuszczanie się skóry stanowią standard. Tak czy inaczej, zawsze musimy radzić sobie z niedoskonałościami, które do pracy wypada, po prostu, dokładnie ukryć pod makijażem. Nie oznacza to jednak, że twarz należy szczelnie pokryć kilkoma warstwami pudru. Jeśli wybierzemy dobre kosmetyki matujące, uda nam się wykonać dzięki nim makijaż stosunkowo lekki i trwały. Przyda się do tego baza pod podkład, koniecznie z naturalnych składników, bez dodatku silikonów. Bo choć doskonale wygładzają one cerę, to przy okazji również zatykają pory, co w połączeniu z nadmiernym wydzielaniem sebum może przynieść opłakane efekty. Na bazę nakładamy matujący podkład, a później, celem wykończenia i utrwalenia makijażu, matujący puder.

Jeśli dodatkowo mamy problem z wypryskami i przejawiamy tendencję do trądziku, wybierzmy podkład matująco-korygujący, najlepiej hipoalergiczny. Taki kosmetyk to połączenie podkładu i korektora. Używając go nie tylko matujemy święcącą się buzię, ale też zakrywamy pryszcze. Formuła hipoalergiczna pozwala uniknąć podrażnień.

Puder matujący to kolejny must-have każdej posiadaczki cery tłustej lub mieszanej. Wykończenie nim makijażu jest konieczne, bo bez tego podkład po paru godzinach zacznie spływać. Puder ma za zadanie pochłaniać nadmiar sebum i pozostawiać makijaż takim, by przez te kilka godzin spędzonych w pracy, nie wymagał poprawek.

Poza tym, w pracy warto mieć pod ręką bibułki matujące. To bardzo sprytny wynalazek, który docenią także osoby nieznające na co dzień problemów tłustej cery. Przy pomocy bibułek szybko odświeżymy makijaż czy wzmocnimy krycie korektora, zarówno w przypadku wyprysków, jak i ceni pod oczami.


Makijaż oczu i ust

Ostatnio modny jest makijaż nude – bardzo naturalny i praktycznie niewidoczny. Ale równie dobrze w pracy możemy nosić nawet smoky eyes, tyle że w wersji odpowiednio stonowanej. Pamiętajmy, że aby rozświetlić spojrzenie i powiększyć optycznie często zaspane i opuchnięte oczy, należy wewnętrzne kąciki powiek pomalować najjaśniejszym cieniem z palety. Po zewnętrznej stronie nakładamy zaś ciemniejszy cień, na przykład w kolorze matowego brązu.

Usta malujemy neutralną pomadką, która podkreśli ich naturalny koloryt (wersja nude) lub sięgamy po ulubiony pastelowy odcień błyszczyka czy szminki. Odważniejsze kolory zostawmy na wieczór.


Elżbieta Gwóźdź