Naturalny odcień skóry czy brązowa opalenizna – co prezentuje się lepiej?

Naturalny odcień skóry czy brązowa opalenizna – co prezentuje się lepiej?

Opalenizna nie jest dla każdego. W wielu przypadkach próba jej uzyskania kończy się niezbyt ciekawym rezultatem. Kto powinien z niej zrezygnować a komu do twarzy z ciałem muśniętym słońcem?

Opalenizna jest passé?

Każdego lata pogoda zachęca nas do przybrania ciemniejszego odcienia skóry. Jednak moda na intensywnie brązową opaleniznę już dawno minęła. Popularny niegdyś efekt kontrastu, uzyskiwany przez ciemny brąz na ciele i jasne blond włosy (z reguły farbowane), dziś jest na szczęście uznawany za ekstremalnie nieestetyczny. Niektórzy celowo unikają słońca, by zachować naturalnie jasny koloryt. Cały czas jesteśmy też przekonywani o negatywnych skutkach nadmiernego opalania.

Fakt, że zaczynamy coraz bardziej doceniać walor estetyczny jasnych karnacji, nie jest niczym nowym. W dawniejszych europejskich kanonach piękna jasna czy nawet blada skóra była oznaką przynależności do wyższych warstw społecznych. Arystokratki nie wychodziły na zewnątrz bez stosowanego nakrycia głowy czy koronkowej parasolki, pod którą chroniły się przed słońcem. Opalenizna była charakterystyczna dla chłopów, którzy pracując w polu mieli zawsze ogorzałe twarze i opalone ciała. W XX wieku sposób postrzegania opalenizny w społeczeństwie całkowicie się zmienił. Zaczęto uważać, że opaleni mogą być tylko ci, którzy mają pieniądze na dalekie podróże i wystarczająco dużo czasu, by móc poświęcać go na odpoczynek. Blade lica musiały zaś należeć do tych, którzy nieustannie przebywają w zaciemnionych biurach, pracując zamiast zażywać słońca na wczasach.

Choć ten właśnie schemat myślenia wciąż zdaje się obowiązywać, to większą wagę zwracamy już na kwestie zdrowotne i to one są dla nas wyznacznikiem, gdy idzie o opalanie.

Działanie promieni słonecznych niesie więc i pozytywne, i negatywne skutki dla zdrowia. Z jednej strony, przebywanie na słońcu poprawia samopoczucie, wzmaga syntezę witaminy D, co wpływa na płodność oraz wchłanianie wapnia i fosforu, a także pobudza przemianę materii. Z drugiej strony, zwiększa ryzyko zachorowania na raka skóry, często kończy się bolesnymi i groźnymi oparzeniami, intensyfikuje namnażanie wolnych rodników, przyśpiesza proces starzenia się skóry oraz osłabia wiązania kolagenowe, przez co skóra traci jędrność. Każdorazowe opalanie wymaga więc stosowania odpowiednich kosmetyków, które uchronią nas przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. W przypadku niektórych osób opalanie w ogóle nie jest wskazane, tak ze względów zdrowotnych, jak i estetycznych.


Alabastrowe piękności

Do takich należą kobiety i mężczyźni o celtyckim fototypie. Charakteryzuje się on mlecznym odcieniem skóry, który współwystępuje z jasnymi blond lub rudymi włosami, piegami i jasnym kolorem oczu. Tak blada skóra praktycznie się nie opala i jest podatna na oparzenia. Podczas przebywania na słońcu powinno się stosować kremy z wysokimi filtrami – 30, a nawet 50 SPF.

Trudno opalają się także osoby o fototypie północnoeuropejskim. Ich skóra również jest jasna, dominują włosy od jasnego po ciemny blond, twarz często ozdabiają piegi. Łatwo tu o poparzenia.

Reprezentując jeden z tych fototypów nie warto na siłę upierać się przy opaleniźnie. Podkreślenie atutów jasnej karnacji nie jest trudne – wystarczy odpowiedni dobór makijażu oraz kolorystki ubrań. Alabastrowa, perłowa skóra już sama w sobie jest ozdobą.

Fototyp środkowoeuropejski o jasnej lub delikatnie śniadej cerze, ciemnych blond lub brązowych włosach i ciemniejszych oczach nie zwiastuje problemów ze złapaniem opalenizny. Tym bardziej fototyp południowoeuropejski, o ewidentnie śniadej skórze, raczej ciemnych włosach i oczach. Osoby o tych dwóch fototypach opalają się łatwo i szybko, ryzyko poparzeń jest nieduże, opalenizna wygląda naturalnie i bardzo atrakcyjnie, bo uzyskanie brązowego koloru nie jest poprzedzone zaczerwienieniem. Mimo wszystko wskazane jest używanie kosmetyków z filtrami oraz osłanianie oczu i głowy. Najlepiej nie opalać się w godzinach od 11 do 15 i nie korzystać z solariów.


Elżbieta Gwóźdź