Porażka matką sukcesu. Jak radzić sobie z niepowodzeniami?

Porażka matką sukcesu. Jak radzić sobie z niepowodzeniami?

Sukces był tuż, tuż, na wyciągnięcie ręki. Wszystko miało pójść gładko i zakończyć się powodzeniem. A jednak popełniłyśmy błąd lub ni stąd, ni zowąd pojawił się problem nie rozwiązania. Zamiast świętować, ubolewamy więc nad porażką. Co zrobić, by nie podcięła nam skrzydeł?

Drobne potknięcia zdarzają się wszystkim, szybko jednak udaje nam się przejść nad nimi do porządku dziennego. Ale raz na jakiś czas dzieje się coś, co kompletnie niweczy nasze plany i ostudza dotychczasowy zapał, godzi w naszą dumę i skutkuje dotkliwym poczuciem niemocy. Zastanawiamy się wówczas, czy nasze działania mają jakikolwiek sens, wielokrotnie analizujemy przebieg zdarzeń i wszystkie nasze posunięcia rozkładamy na czynniki pierwsze. Prawdziwa, bolesna i paraliżująca porażka może stać się naszym udziałem w każdej dziedzinie życia. W pracy, gdy zawiedziemy swojego chlebodawcę. W związku, gdy rozpada się po latach harmonijnego pożycia. W wychowaniu dziecka, gdy zrobi coś, czego nigdy byśmy się po nim nie spodziewały. W sporcie, gdy nabawimy się poważnej kontuzji. Takie niefortunne wydarzenia napawają rozgoryczeniem, żalem, poczuciem winy, wyrzutami sumienia, bezsilnością, zwątpieniem we własne możliwości. W pierwszej chwili mamy ochotę skapitulować i odpuścić sobie dalsze starania, a następnie pogodzić się z własną beznadziejnością. Od tego jednak są porażki, byśmy mogły odnosić największe sukcesy. Pytanie tylko: jak podźwignąć się z upadku?

 

Anatomia porażki

Porażka dotyczy każdego z nas. I każdemu z nas od czasu do czasu się przytrafia. Nie ma ludzi, którzy płyną przez życie wyłącznie na fali sukcesów i zwycięstw. Nawet jeśli sprawiają takie wrażenie na otoczeniu, gdzieś po drodze z pewnością potykali się i będą potykać o większe lub mniejsze niepowodzenia. Po odniesieniu jakiejkolwiek porażki należy przede wszystkim uprzytomnić sobie, że jest ona nieuchronnie wpisana w życie. Chcąc jej uniknąć za wszelką cenę, musiałybyśmy zaprzestać jakichkolwiek działań. Fakt, że poniosłyśmy porażkę, nie jest niczym niezwykłym, jeśli usiłujemy realizować swoje marzenia. Po pierwszym niepowodzeniu warto też wziąć pod uwagę, że być może nie skończy się na jednym. Nie chodzi bynajmniej o to, by widzieć przyszłość w czarnych barwach. Jeśli jednak będziemy się liczyć z ewentualnością niepowodzenia, łatwiej będzie nam go uniknąć lub otrząsnąć się zeń, jeśli nasze usiłowania rozminą się z założonym celem.

 

Dobre strony przegranej

Porażka i każdy błąd, który do niej doprowadził, mogą być dla nas najlepszą szkołą życia. Trzeba więc je dokładnie przepracować i wyciągnąć z nich odpowiednią lekcję. Skoro fiasko już nastąpiło, musimy dostrzec w nim jak najwięcej pozytywnych aspektów. Brzmi to dość paradoksalnie, ale widzenie dobrych stron w pozornie całkowicie beznadziejnej sytuacji to najrozsądniejszy sposób poradzenia sobie z nią.

 

Jak nie myśleć o porażce?

Ludzie są różni i mają odmienne doświadczenia, ich reakcje na niepowodzenia życiowe też nie są jednakowe. Jedni bardzo szybko otrząsają się z nieszczęścia, pełni zapału i chęci powetowania przegranej wymarzonym sukcesem. Innych przegrana napawa poczuciem totalnej beznadziejności. Łatwo im popaść w niską samoocenę i utracić wolę walki. W trudnych momentach warto myśleć o swoich dotychczasowych sukcesach, by odsunąć od siebie myślenie w rodzaju „jestem do niczego”. Powinnyśmy się także zastanowić nad tym, jak naprawić popełnione błędy, a jeśli nie mamy na to żadnego wpływu, skupić swoją uwagę na innych rodzajach aktywności. Bardzo często porażki uczuciowe skłaniają nas do większego zaangażowania się w pracę lub w hobby. Znalezienie alternatywy pomaga wówczas odzyskać wiarę we własne możliwości i zwyczajnie poprawia nadwerężone samopoczucie. W ten sposób niepowodzenie może stać się bodźcem do znalezienia nowej pasji i obrania całkiem odmiennej drogi rozwoju. Najważniejsze to nie koncentrować się na zaprzepaszczonych planach i nie myśleć o sobie jako o życiowym nieudaczniku.